Inteligentne inwestowanie


Niniejszy darmowy ebook zawiera fragment
pełnej wersji pod tytułem:

„Inteligentne inwestowanie”
Aby przeczytać informacje o pełnej wersji, kliknij tutaj




Darmowa publikacja dostarczona przez


darmoweebooki24.pl



Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnie rozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przez Wydawcę. Zabronione są jakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgody wydawcy. Zabrania się jej odsprzedaży, zgodnie z regulaminem Wydawnictwa Złote Myśli.



© Copyright for Polish edition by ZloteMysli.pl

Data: 26.06.2008


Tytuł: Inteligentne inwestowanie (fragment utworu)

Autor: Tomasz Bar



Projekt okładki: Marzena Osuchowicz

Korekta: Anna Popis-Witkowska, Sylwia Fortuna

Skład: Anna Popis-Witkowska


Internetowe Wydawnictwo Złote Myśli sp. z o.o.

ul. Daszyńskiego 5

44-100 Gliwice

WWW: www. ZloteMysli.pl

EMAIL: kontakt@zlotemysli.pl


Wszelkie prawa zastrzeżone.

All rights reserved.

Spis treści

 Od autora 7

 *** 8

 Chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie 9

 Czy czujesz, że coraz więcej zarabiasz? 11

 Rządy się zmieniają, a problemy pozostają 13

 Wstęp 14

 System emerytalny niczym bomba zegarowa 15

 Emerytura pod palmami to mit, w który mało kto jeszcze wierzy 16

 Struktura demograficzna daje o sobie coraz bardziej znać 16

 Plany ratowania sytuacji mogą pozostać tylko planami 17

 Próby reform budzą natychmiastowy sprzeciw 18

 Dzisiejsi 25–30-latkowie nie mają co liczyć na godną emeryturę 19

 Polska atrakcyjność inwestycyjna jest coraz mniejsza 20

Porady finansowe 21

 1. Alternatywne fundusze inwestycyjne sposobem na spadki na GPW 22

 Im gorzej na GPW, tym lepiej w Superfund 22

 Wyniki najlepszą reklamą dla alternatywnych funduszy 23

 Rośnie konkurencja na rynku TFI 24

 Przyszłość alternatywnych funduszy wydaje się niezagrożona 24

 2. Czy lokaty terminowe wrócą do łask oszczędzających? 25

 Zwiększa się konkurencja na rynku lokat 26

 Lokaty walutowe 26

 Na co zwrócić uwagę, jeśli już zdecydujemy się na założenie lokaty terminowej? 29

 1. Okres trwania 29

 2. Stopa procentowa 29

 3. Częstotliwość naliczania (kapitalizacja) odsetek 30

 4. Opłaty dodatkowe 30

 Plusy lokat 31

 Minusy lokat 31

 3. Czy nowe, niezależne TFI podbiją rynek? 32

 Szlak przetarły Investors TFI i OPERA TFI 32

 Nie wartość aktywów, a efekty
zarządzania nimi przemawiają do klientów 32

 Czy nazwisko może być marką,
która przyciągnie klientów do nowego TFI? 33

 Buffet, Soros, Templeton wzorem dla polskich zarządzających 33

 Nazwisko jest ważne, ale decydujące będą wyniki 34

 Czy liderzy TFI w Polsce powinni się obawiać konkurencji? 34

 Specjalizacja sposobem na zdobycie klienta 35

 Forum TFI dla milionerów 35

 Chętnych do założenia TFI przybywa 36

 Perspektywy przed krajowymi TFI są ogromne 36

 4. Czy pożyczka hipoteczna to faktycznie źródło łatwej gotówki? 38

 Czym jest pożyczka hipoteczna? 38

 Kiedy zaciągnięcie pożyczki hipotecznej ma sens? 39

 Pożyczka hipoteczna ma przed sobą świetlaną przyszłość? 40

 Pożyczka hipoteczna dla inwestorów ryzykantów? 40

 Oby banki same sobie nie przysporzyły kłopotów 41

 Powoli zaczynają się problemy ze spłatą kredytów 41

 5. Czy zamiast inwestować, bardziej opłaca się oszczędzać? 43

 Czas na rewizję naszych finansów osobistych 43

 Oszczędności można uzyskać na wiele sposobów 43

 Karta kredytowa 43

 Konsolidacja i refinansowanie posiadanych kredytów 44

 Posiadane kredyty walutowe a aktualne kursy walut 45

 Nowe usługi finansowe ułatwiają życie klientów 46

 Porównywarki produktów 46

 Aukcje kredytowe 47

 Multifund.pl i FreeFund.pl – platformy funduszy inwestycyjnych 47

 6. Fundusze hedgingowe 49

 Kilka słów o historii funduszy hedge 49

 Fundusze hedgingowe rosną w siłę 50

 Hedge dostępne tylko dla nielicznych? 50

 Największe zalety funduszy hedgingowych 51

 Hedge w Polsce 52

 Zamiast jednostek uczestnictwa — certyfikaty 53

 Ryzyko inwestowania w fundusze hedgingowe 53

 Przyszłość funduszy hedgingowych 54

 7. Giełda a rynek Forex 55

 Co przemawia za tym, aby zainteresować się rynkiem Forex? 55

 Forex kojarzy się z wysokim ryzykiem… 56

 …i dużymi emocjami 57

 Co wybrać — samodzielne inwestycje na Forex czy powierzenie pieniędzy specjalistom? 59

 8. Inwestowanie w złoto jako alternatywa dla rynku akcji 61

 Moda na inwestowanie w złoto nie pojawiła się nagle 61

 Owczy pęd Polaków do złota powinien być przestrogą 62

 Złoto łatwo kupić, trudniej sprzedać 63

 Możliwości inwestowania w złoto 65

 Złote monety 65

 Złoto w postaci sztabek 66

 Fundusze inwestujące w złoto 66

 Słuchaj, co mówią ludzie na ulicy 67

 9. Inwestowanie w sztukę — dla nielicznych czy dla wszystkich? 68

 Sposoby inwestowania w sztukę 68

 Art NEW Media — czyli sztuka na giełdzie 69

 Samodzielne inwestowanie w sztukę 70

 Co zrobić, jeśli nasz obraz zamiast zyskiwać, zacznie tracić na wartości? 70

 Rodzaje ryzyka, jakie towarzyszą inwestowaniu w sztukę 71

 1. Ryzyko kradzieży lub zniszczenia dzieła 71

 2. Problem autentyczności nabywanych dzieł 71

 3. Gusta się zmieniają 72

 Moda na inwestowanie w sztukę 73

 Wystrój wnętrz lub cele charytatywne — to osobna forma inwestowania w sztukę 74

 Przyszłość rynku sztuki 75

 Polscy twórcy coraz bardziej znani na świecie 75

 10. Konto oszczędnościowe – korzyści i pułapki 77

 Czy konto oszczędnościowe to faktycznie same korzyści? 78

 Konkurencja na rynku kont oszczędnościowych rośnie 79

 Czy sukces kont oszczędnościowych oznacza kres tradycyjnych lokat? 79

 11. Kredyt gotówkowy czy z karty kredytowej — co się bardziej opłaca? 81

 Zakupy dokonane kartą rozłóż na raty 83

 Zdolność kredytowa 83

 Co może zyskać klient, wybierając raty na karcie kredytowej? 84

 Korzyści z kredytu na karcie odnoszą obie strony 84

 12. Kredyt refinansowy może, ale nie musi przynieść oszczędności 86

 Co warto policzyć, nim zdecydujemy się na kredyt refinansowy? 87

 Policzmy, ile zaoszczędzimy,
przenosząc nasz kredyt do nowego banku 87

 Upewnijmy się, czy obecny bank nie ukarze nas
za przeniesienie kredytu 88

 Sprawdźmy czy bank, który oferuje refinansowanie, domaga się dodatkowych formalności związanych z kredytem 89

 Wybierz dogodny moment na refinansowanie 89

 Nie ulegajmy magii reklam obiecujących znaczne oszczędności 90

 13. Kredyt konsolidacyjny lekiem na drogie kredyty? 91

 Karty kredytowe pierwsze do konsolidacji 94

 Rosnące stopy procentowe wpływają na atrakcyjność konsolidacji 94

 Zabezpieczenie kredytu konsolidacyjnego 95

 Konsolidacja nawet bez dokumentowania dochodów 95

 Konsolidacja pomaga, ale może okazać się pokusą 96

 14. Które raty wybrać — stałe czy malejące? 97

 Kiedy możemy wybierać pomiędzy ratami stałymi a malejącymi? 97

 15. Lokaty strukturyzowane — moda czy faktyczne korzyści? 101

 Lokaty bankowe kontra lokaty strukturyzowane 101

 Dla kogo lokaty strukturyzowane? 102

 Na co zwrócić uwagę, inwestując w lokaty strukturyzowane? 103

 1. Na poziom gwarancji, jaki oferuje lokata 103

 2. Traktujmy z rezerwą dane historyczne
podawane w reklamach lokat 104

 3. Sprawdźmy, z jakimi opłatami wiąże się zerwanie lokaty przed terminem 104

 4. Pytajmy o wielkość partycypacji w zyskach 104

 5. Wartość pieniądza w czasie 105

 Każdy chce skorzystać na rosnącej popularności produktów strukturyzowanych 106

 Sposób na ominięcie „podatku Belki” 106

 Słaba koniunktura na giełdzie oraz reklama przynoszą efekty 107

 16. Lokata terminowa czy polisa lokacyjna? 109

 O ile więcej można zarobić na polisie lokacyjnej? 110

 Czy warto traktować polisę lokacyjną jak ubezpieczenie na życie? 110

 17. Polisa posagowa — czy oprócz ładnej nazwy oferuje coś jeszcze? 112

 Jaką funkcję ma spełniać polisa posagowa? 113

 Na co zwrócić uwagę, nim zawrzemy umowę? 114

 Czy polisy posagowe zdobędą w Polsce dużą popularność? 114

 18. Prawa poboru — pomyśl, nim skorzystasz z emisji nowych akcji 116

 Jakie czynniki powinny wpływać na decyzję inwestorów o korzystaniu z emisji z prawem poboru? 116

 Jest jeszcze jedna bardzo istotna sprawa 117

 Zagrożenia pojawiające się w związku z emisją z prawem poboru 118

 Cena emisyjna nowych akcji 119

 19. Pułapki lokat terminowych 121

 Lokaty na 2–3 lata kuszą wyjątkowo wysokim oprocentowaniem 125

 20. Spread walutowy, czyli jak banki dorabiają do marży 127

 Do łask wrócą kredyty walutowe? 127

 Czym jest ów spread walutowy? 128

 Czy przed spreadem można się zabezpieczyć? 129

 21. W co warto inwestować w 2008 roku? 130

 Konta oszczędnościowe 130

 Lokaty terminowe 131

 Fundusze inwestycyjne 131

 Zagraniczne fundusze inwestycyjne 132

 Giełda Papierów Wartościowych 133

 Nieruchomości 134

 Inwestowanie w nieruchomości na własną rękę 134

 Inwestowanie poprzez fundusze inwestycyjne 135

 Monety 136

 Złoto 136

 Waluty 137

 Nowości produktowe w 2008 roku 138

 *** 139

 Przydatne adresy stron WWW 140

 Comperia.pl 141

 Hipotekalpus.pl 141

 Menedżer Finansów 142

 Wydalem.pl 142

 Ranking Spółek Giełdowych 142

 GPWInfoStrefa.pl 143

 ***

Witam serdecznie!

Dziękuję za zakup niniejszej pozycji. Jestem pewien, że korzyści z jej lek­tury wielokrotnie przewyższą koszt jej zakupu.

Od chwili wydania poprzednich moich dwóch publikacji minęły blis­ko dwa lata.

Na rynkach finansowych wiele się w tym czasie wydarzyło. Ostatnie trzy lata to prawdziwy boom na krajowym rynku funduszy inwes­ty­cyj­nych oraz hossa na giełdzie.

Począwszy od połowy 2007 roku, obserwujemy natomiast spadki, a in­westorzy przyzwyczajeni do zysków ponieśli i nadal ponoszą stra­ty.

Czas łatwych zysków rzędu 50% rocznie i więcej, jakie dawały jeszcze rok temu niektóre fundusze inwestycyjne, minął. Obecna nerwowa at­mosfera nie daje jasnej odpowiedzi, kiedy nadejdzie poprawa ko­niun­ktury i kursy akcji ruszą w górę.

Zgodnie z powiedzeniem, że po każdej burzy przychodzi słońce, ry­nek również odzyska swoją formę. Po ogromnej wyprzedaży na gieł­dzie i spadkach wartości jednostek funduszy inwestycyjnych przyj­dzie czas wzrostów. Zyski rzędu 50% rocznie będą znów do osiąg­nię­cia, a kursy dobrze wybranych spółek giełdowych będą rosły o 100% rocz­nie i więcej.

Rok 2008, a przynajmniej jego pierwsza połowa, będzie należał do tych słabszych. Skutki kryzysu na rynku amerykańskich kredytów hi­po­tecz­nych przetaczają się przez giełdy całego świata, a straty z jego ty­tułu liczone są w dziesiątkach miliardów dolarów. Rząd ame­ry­kań­ski robi, co może, aby złagodzić jego skutki. Na efekty tych działań trze­ba będzie poczekać. Nie warto jednak czekać bezczynnie.

Warto wykorzystać ten trudny okres na naukę. Z roku na rok posze­rza się paleta produktów dostępnych dla klientów instytucji fi­nan­so­wych. Warto być na bieżąco, aby skorzystać, jak tylko poprawi się ko­niun­ktura. Wiedza finansowa jest bardzo ważna w obecnych czasach i z całą pewnością nigdy nie jest jej za wiele.

Koniunktura wróci, o to można być spokojnym. Pozostaje pytanie, czy wróci ona na dobre za pół roku, czy może za półtora. Tak czy ina­czej, nasze ciężko zarobione pieniądze powinny na nas pracować cały czas. Jeśli nie można dużo zarobić, to przynajmniej zadbajmy o to, aby pieniądze nie traciły na wartości, a okres gorszej koniunktury war­to wykorzystać na uporządkowanie naszych finansów osobistych.

 Chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie

To znane powiedzenie jest wyjątkowo trafne, jeśli odniesiemy je do kwes­tii zapewnienia sobie godziwej emerytury na starość. W prasie re­gularnie pisze się o konieczności odkładania pieniędzy na przyszłą eme­ryturę, gdyż ta z ZUS-u będzie głodowa.

OFE, czyli otwarte fundusze emerytalne, powstały w celu stworzenia II filaru systemu ubezpieczeń, z którego w przyszłości otrzymamy świad­czenia emerytalne (oprócz tych z ZUS-u).

Patrząc jednak na uzyskiwane przez OFE wyniki inwestycji, zwłasz­cza za rok 2007, można być pełnym obaw co do wysokości owych świad­czeń. Jedno jest pewne zarabiają OFE i ich zarządzający, na­li­czając sobie wysokie opłaty od każdej wpłaconej przez nas złotówki.

Kiedy jednak spojrzymy na wyniki inwestycji w 2007 r., okazuje się, że średni zysk dla OFE wyniósł zaledwie 5,7% rocznie, co po odjęciu in­flacji w wysokości 4,1%, jaką mieliśmy w kwietniu br., daje nam nie­całe 2% zysku. Trudno tu więc mówić o powiększeniu naszych osz­czędności w OFE. Choć rok 2007 był pod tym względem wy­jąt­ko­wo słaby, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że na przestrzeni os­tat­nich trzech lat OFE wypracowywały zyski rzędu 10% rocznie i to w wa­runkach panującej na GPW hossy oraz wysokiego wzrostu gos­po­darczego. Podczas pogorszenia koniunktury i spadków na giełdzie zys­ki OFE są symboliczne. Trudno liczyć na nieustającą hossę i wzrost PKB 5–6% przez kolejnych 20–30 lat, czyli okres, jaki po­zo­staje do emerytury młodszym uczestnikom OFE.

Wszystko to razem sprawia, że wizję dobrobytu przyszłych emerytów i odpoczynku na leżaku w ciepłych krajach, jaką kusiły nas spoty re­kla­mowe OFE kilka lat temu, można dziś uznać za tani chwyt. Nie ma co spodziewać się kokosów z OFE. Optymistyczne szacunki mó­wią o tym, że przyszła emerytura z OFE stanowić będzie 20% prze­cięt­nego wynagrodzenia.

Dodając do tego 40–50%, które otrzymamy z ZUS, otrzymujemy led­wie 2/3 przeciętnego wynagrodzenia i to przy założeniu utrzyma­nia względnie dobrej koniunktury gospodarczej.

 Czy czujesz, że coraz więcej zarabiasz?

To pytanie może wydawać się podchwytliwe, bowiem prasa, telewizja i Internet regularnie informują o tym, jak to Polacy coraz lepiej za­ra­bia­ją. GUS wyliczył, że średnia pensja w kwietniu 2008 r. wzrosła o 12,6% w stosunku do kwietnia 2007 r.

Jeśli uwzględnimy inflację w wysokości 4%, wysoki wzrost cen żyw­noś­ci, wzrost opłat za gaz, prąd, benzynę itp. okaże się, że nasze pens­je nie tylko nie wzrosły, a realnie wręcz zmalały. Mam tu na myś­li 90% Polaków, którzy zarabiają ok. 2 tys. zł miesięcznie lub mniej. Dla nich wzrost pensji o 10–12% jest niezauważalny.

Koszty utrzymania będą rosnąć. Wystarczy spojrzeć na ceny energii. Choć trudno w to uwierzyć, eksperci zgodnie twierdzą, że energia mu­si drożeć, bo jest kilkanaście procent tańsza niż u naszych za­chod­nich sąsiadów. O tym, że zarabiają oni 3–4 razy więcej niż Po­la­cy, już się zapomina. Wzrost cen tłumaczy się dostosowywaniem do cen UE i do limitów emisji CO2. Prognozy mówią o tym, że w 2012 ro­ku 1 MWh energii na rynku hurtowym kosztować może nawet 260 zł, czyli prawie dwa razy więcej niż obecnie („Puls Biznesu”, 24.01.2008).

Do czego zmierzam?

Do tego, że podwyżki płac są zbyt małe, aby były odczuwalne.

Byłyby, jeśli przyjęlibyśmy, że inflacja wynosi 0% i ceny wszystkich to­warów i usług bez wyjątku również nie wzrastają. W praktyce jest to mało prawdopodobne. Musiałaby nastąpić deflacja i zała­ma­nie koniunktury, aby towary taniały ze względu na brak popytu na nie ze strony klientów. Tyle że wówczas nie mogłoby być mowy o ma­so­wych podwyżkach, a raczej o zwolnieniach pracowników i licznych bankructwach.

Wysoki wzrost gospodarczy, jaki mieliśmy w ostatnich latach, nie jest wieczny. Pojawiają się pierwsze oznaki zadyszki gospodarki, jak choć­by dane z kwietnia o spadku dynamiki w produkcji przemys­ło­wej czy spadku tempa zaciągania kredytów mieszkaniowych.

Rosnące stopy procentowe dają o sobie znać. To wszystko widzą rów­nież zagraniczne instytucje finansowe (Unicredit, EBOiR), obniżając pro­gnozy tempa wzrostu PKB na najbliższe lata do 4,4%–4,7%, co ozna­cza spadek o prawie 2% wobec roku 2007. Taki spadek to z kolei du­żo mniejsze wpływy do kasy państwa, a to jak wiadomo nie wró­ży dobrze dla statystycznego Polaka. O realizację obietnic pod­wy­żek płac w sferze budżetowej czy obniżkę podatku może być znacznie trud­niej niż dzisiaj.

 Rządy się zmieniają, a problemy pozostają

Naiwnym jest ten, kto liczy na znaczną poprawę warunków życia i do­brobytu, zdając się tylko na działania kolejnych rządów. W myśl po­wiedzenia, że z pustego i Salomon nie naleje, żaden rząd nie po­pra­wi szybko warunków życia Polaków. Co ważniejsze, rządy się szyb­ko zmieniają, a problemy pozostają. Dlatego trzeba samemu dbać o własne finanse, nie czekając na działania polityków. W prze­ciw­nym razie w przyszłości dołączymy do milionów emerytów po­bie­ra­jących głodowe świadczenia i skazanych na wsparcie rodziny oraz po­mocy społecznej. Taka wizja mocno odbiega od podróży po świecie i wypoczynku na leżaku po przejściu na zasłużoną emeryturę.

Na szczęście instytucje finansowe tworzą nowe usługi pozwalające co­raz lepiej dbać o nasze finanse. By jednak z nich skorzystać, trzeba o nich wiedzieć i, co równie ważne, znać zasady ich działania. W celu przed­stawienia najważniejszych z nich powstała niniejsza publikacja.

Życząc miłej lektury,

pozdrawiam.


Tomasz Bar

 System emerytalny niczym bomba zegarowa

Informacje o możliwych kłopotach finansowych systemu eme­ry­tal­ne­go powracają niczym bumerang. I choć problemy narastają z roku na rok, tylko się o nich mówi. Kolejne rządy wydają się traktować tę spra­wę z dużą rezerwą. Głównym powodem są zapewne reakcje spo­łe­czeństwa na propozycję reform obecnego systemu emerytalnego. Każ­da próba zmian, jak np. ograniczenie przywilejów emerytalnych, gro­zi protestem zainteresowanych grup zawodowych.

Odwlekanie reform doprowadzi do katastrofy, za którą zapłacą pra­cu­jący Polacy.

Pracujący, a więc zasilający system emerytalny swoimi składkami. Pols­ka plasuje się w ścisłej czołówce narodów najmniej pracowitych, a najchętniej pobierających przedwczesne świadczenia. Dzieje się to w sytuacji, gdy w wielu branżach brak rąk do pracy. Polacy jednak nie kwapią się do pracy. O tym, że osób uprawnionych do świadczeń w porównaniu z pracującymi będzie z roku na rok coraz więcej, wia­do­mo od dawna. Społeczeństwo się starzeje i żyje coraz dłużej. Pro­ble­mem jest jednak rekordowo niska aktywność zawodowa Polaków. Na koniec 2007 r. pracowało zaledwie 53–54% osób w wieku pro­duk­cyjnym. W wielu krajach starej UE wskaźnik ten przekracza 65%. Naj­gorzej sytuacja wygląda w przypadku osób po 55 roku życia. W tej gru­pie pracuje zaledwie 28% osób. Kobiety przechodzą na emeryturę w wieku zaledwie 56 lat, a żyją średnio 79 lat. Oznacza to tyle, że przez średnio 23 lata pobierają świadczenia z coraz mniej zasobnej ka­sy. Rachunek wydaje się dziecinnie prosty. Jeśli do kasy FUS (Fun­dusz Ubezpieczeń Społecznych) wpływa coraz mniej pieniędzy, a coraz więcej trzeba wypłacać, to kwoty wypłacane w kolejnych la­tach będą drastycznie maleć.

 Emerytura pod palmami to mit, w który mało kto jeszcze wierzy

Wszyscy pamiętamy przesłodzone reklamy funduszy emerytalnych, któ­re zachęcały Polaków do przystąpienia do OFE. W zamian do­sta­wa­li oni wizję odpoczynku na leżakach w ciepłych krajach.

Środki zgromadzone w OFE miały po wielu latach inwestowania za­pew­nić dostatni byt. Sprawić, że Polscy emeryci wzorem zachodnich są­siadów będą podróżować po świecie itp. Rzeczywistość nie jest jed­nak tak kolorowa. Rok 2007 pokazał dobitnie, że zyski z OFE mogą być symboliczne. Po odjęciu opłat, jakie pobierają OFE, i uwzględ­nie­niu inflacji średni zysk wypracowany w OFE wyniósł ok. 5%.

 Struktura demograficzna daje o sobie coraz bardziej znać

Choć ostatnie dwa lata przyniosły wzrost urodzeń niespotykany od lat, to jednak trudno oczekiwać utrzymania takiej tendencji w ko­lej­nych latach. Polacy w ostatnich 2–3 latach odczuli poprawę sytuacji ma­terialnej. Dlatego też chętniej decydowali się na założenie ro­dzi­ny. Rosnące koszty obsługi kredytów, kolejne podwyżki cen gazu, ener­gii i żywności, które przewyższają tempo wzrostu wynagrodzeń, mogą obecny trend szybko zatrzymać. Stosunek pracujących do po­bie­rających świadczenia szybko się pogarsza na niekorzyść tych pierw­szych. W chwili obecnej na jednego emeryta przypadają ok. 4 oso­by pracujące, ale już za 20 lat stosunek ten zmaleje do 2:1.

Do emerytów dopłaci państwo, a więc pośrednio każdy z obywateli. Na załatanie dziury w finansach ZUS potrzebne będą ogromne środ­ki, liczone w miliardach złotych. Dla zapewnienia ciągłości wypłat świad­czeń już w tym roku ZUS dostanie z budżetu państwa 33 mi­liar­dy złotych. Tymczasem to tylko początek dopłat, gdyż z roku na rok rośnie liczba emerytów. Jak wynika z niedawno opublikowanych sza­cunków ZUS, w najbardziej optymistycznym wariancie braki sięg­ną 40 mld rocznie, począwszy od 2009 roku. A może być jeszcze go­rzej. Wyrwę w budżecie FUS spowodował rząd, który zmniejszył skład­kę rentową z 13% do 6%. Cieszy to pracowników, ponieważ otrzy­mują nieco wyższe pensje, ale zapłacą za to później w innej for­mie, gdyż trzeba będzie szukać środków na pokrycie powstałych nie­do­borów.

 Plany ratowania sytuacji mogą pozostać tylko planami

Może tak być ze względu na sposoby ich realizacji. Dla przypom­nie­nia rząd założył w planie znaczne zwiększenie aktywności za­wo­do­wej osób po pięćdziesiątce, spadek bezrobocia poniżej 5% do 2010 r., ode­branie dużej części przywilejów emerytalnych oraz w dalszej pers­pektywie wydłużenie wieku emerytalnego. Jednak mentalności se­tek tysięcy Polaków nie da się zmienić, wprowadzając przepisy za­chę­cające do pracy zamiast ułatwiających przechodzenie na wcześ­niej­szą emeryturę.

Coraz częściej można usłyszeć głosy, że bezrobocie już wiele nie spad­nie. Gospodarka osiągnęła już swój szczyt. Rosnące stopy pro­cen­towe i podwyżki płac nieidące w parze z efektywnością będą zmniej­szać efektywność firm. Paradoksalnie zamiast spadku bez­ro­bo­cia, może nastąpić jego wzrost.

Rosnące koszty kredytów coraz bardziej będą obciążać dochody Polaków, któ­rzy w naturalny sposób mogą ograniczyć swoją konsumpcję. To właś­nie popyt wewnętrzny był w ostatnich miesiącach czynnikiem na­pędzającym PKB. Lokomotywa gospodarki, jaką w ostatnich la­tach była branża deweloperska, może odczuć spadek liczby za­cią­ga­nych kredytów hipotecznych, jaki mieliśmy w IV kwartale ubiegłego ro­ku. Z szacunków firmy Open Finance wynika, że spadek ten wy­niósł 17%. Prognozy na ten rok również nie są najlepsze. Coraz mniej Polaków będzie stać na drożejące kredyty. Problemy ze sprzedażą wybudowanych lokali mogą boleśnie odczuć nie tylko deweloperzy, ale również branże dostarczające materiały do budowy. Stąd tylko krok do ograniczeń w zamówieniach, a dalej do ograniczenia za­trud­nienia.

 Próby reform budzą natychmiastowy sprzeciw

Reformy są konieczne. To jest oczywiste. W przeciwnym razie na­stą­pi katastrofa systemu emerytalnego. Wiedzą o tym ekonomiści, wie rząd. Ale najważniejsi, czyli obywatele, a przynajmniej spora ich część, woli o tym nie pamiętać.

Według szacunków PKPP Lewiatan wydatki na wcześniejsze emery­tu­ry i różnego rodzaju świadczenia przedemerytalne kosztują po­dat­ni­ków blisko 20 mld zł rocznie. To ogromna kwota, niewiele mniej­sza niż deficyt budżetowy za 2007 rok. Znaczna część tych pieniędzy jest wydawana tylko dlatego, że przez lata hojnie przyznawano przy­wi­leje emerytalne. Dziś setki tysięcy Polaków otrzymują świadczenia o kilka lat wcześniej, niż wynika to z wieku emerytalnego.

Propozycje rządu co do drastycznego ograniczenia liczby osób upraw­nionych do wcześniejszych świadczeń spotykają się z ostrym sprze­ciwem różnych grup społecznych. Przypomnę, że rząd zakłada zmniej­szenie z ponad 1 mln do ok. 130 tys. liczby osób uprawnionych do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Znając poprzednie pró­by podobnych ograniczeń i siłę związków zawodowych, widzimy, że szanse na wdrożenie tego projektu w życie są niewielkie... Wy­star­czy przykład górników, którzy metodami siłowymi wymusili na rzą­dzie prawo do wcześniejszych emerytur.

 Dzisiejsi 25–30-latkowie nie mają co liczyć na godną emeryturę

Powiedzenie sugerujące, że jeśli chcesz na kogoś liczyć, to licz na sie­bie, w tym przypadku jest jak najbardziej na miejscu. Jeśli każdy nie zacz­nie oszczędzać na własną rękę, nie ma co liczyć na godną eme­ry­tu­rę.

Ta z ZUS-u będzie stanowić według różnych szacunków ok. 50% dla męż­czyzn i 40% dla kobiet (licząc od kwoty dotychczas pobieranego wy­nagrodzenia). Z OFE trudno spodziewać się kokosów z trzech po­wo­dów:


  • Wysokie prowizje pobierane w pierwszych latach od rozpoczęcia wpłat.

  • Niska wartość wpłacanych środków (tylko 20% naszej składki na ZUS).

  • Trudna do przewidzenia koniunktura. Ubiegły rok pokazał, że OFE zarabiają, gdy na giełdzie trwa hossa, a gdy się ona kończy, zys­ki są symboliczne. Cykle koniunktury sprawiają, że zyski z OFE znacznie przewyższające wartość inflacji czy zyski z lokat termi­no­wych będą trudne do uzyskania w dłuższym okresie. Pewnym roz­wią­zaniem byłoby zniesienie części ograniczeń nałożonych na OFE i zezwolenie im na swobodniejsze inwestowanie aktywów. Tym samym zmalałaby ich zależność od sytuacji gospodarczej Pol­ski.


 Polska atrakcyjność inwestycyjna jest coraz mniejsza

Przez ostatnie lata niskie koszty pracy były jednym z głównych atu­tów Polski jako kraju, w którym warto lokować kapitał. Jak wszystko, także i ten atut traci na znaczeniu. Szybki wzrost płac w połączeniu z nad­mierną biurokracją, brakiem infrastruktury i coraz większym pro­blemem ze znalezieniem chętnych do pracy znacznie zmniejsza atrak­cyjność Polski jako miejsca do lokowania inwestycji. Zagra­nicz­ni inwestorzy coraz chętniej zerkają w stronę Bułgarii i Rumunii, czy­li krajów o najkrótszym stażu w UE. W krajach tych wciąż zarabia się znacznie mniej niż w Polsce, co czyni je atrakcyjnymi ze względu na tanią siłę roboczą.

Oby rząd, zajmując się wieloma sprawami, nie przeoczył tego, co bez­pośrednio dotknie obywateli.

Za 2–3 lata sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, gdyż będzie bliżej do ko­lejnych wyborów, a to jak wiadomo najgorszy czas na niepo­pu­larne reformy. Hasło: „Chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie” sta­nie się wie­lu Polakom jeszcze bliższe.

 1. Alternatywne fundusze inwestycyjne sposobem na spadki na GPW

Choć na rynku funduszy inwestycyjnych od miesięcy obserwujemy spad­ki i wycofywanie środków, nie wszyscy mają powód do zmart­wień. Powodów do narzekań nie mają właściciele jednostek funduszy al­ternatywnych. Nie tylko nie tracą na swoich inwestycjach, ale za­ra­bia­ją znacznie więcej niż posiadacze jednostek tradycyjnych TFI. W czym tkwi zatem tajemnica funduszy alternatywnych i jakie mają pers­pektywy w obecnej, bardzo nerwowej sytuacji na rynkach akcji?

Investors TFI, OPERA TFI, Superfund TFI to fundusze z rodzaju al­ter­natywnych, które choć nie reklamują się specjalnie w ostatnich mie­siącach, to mogą pochwalić się dobrymi wynikami. Śledząc tabelę no­towań funduszy inwestycyjnych, łatwo zauważyć, że przeciętnie fun­dusze akcyjne i zrównoważone w pierwszym kwartale tego roku po­niosły straty rzędu 10–15%.

 Im gorzej na GPW, tym lepiej w Superfund

Strategia Superfund TFI wydaje się przynosić efekty. Dla mniej zo­rien­towanych klientów powiem tylko, że zarządzaniem aktywami w tym TFI zajmuje się specjalny system informatyczny, który inwes­tu­je zgodnie z utrzymującym się trendem. Generalnie funduszowi sprzy­jają utrzymujące się od dłuższego czasu spadki. Klienci, którzy po­wierzyli w ubiegłym roku środki Superfund, mogli czuć się mocno za­wiedzeni fatalnymi wynikami inwestycji, zwłaszcza w pierwszej po­łowie 2007 r. Podczas gdy na GPW przeważały wzrosty, oni tracili. Obecnie sytuacja się odwróciła i wyniki wypracowane przez fundusze Superfund należą do jednych z najlepszych wśród TFI. W pierwszym kwar­tale w zależności od rodzaju funduszu (A, B lub C) inwestorzy zys­kali od 3% do 13%.

Investors TFI i Opera TFI również nie poddały się fali spadków i w pierw­szym kwartale utrzymały wartość swoich jednostek, dając ich posiadaczom symboliczne zyski rzędu 1–2%.

Tak dobre wyniki, biorąc pod uwagę niesprzyjającą koniunkturę, to w dużej mierze zasługa strategii tych funduszy. Zarówno Investors TFI, jak i OPERA TFI mają znacznie szersze możliwości inwes­to­wa­nia niż klasyczne TFI. Mogą inwestować zarówno w akcje krajowe i za­graniczne, jak i surowce, waluty czy instrumenty pochodne. Dzię­ki takiemu zróżnicowaniu dostępnych form inwestowania fundusze te potrafią zarabiać pomimo spadków na rynku akcji, a w naj­gor­szym razie ich straty są znacznie mniejsze niż u konkurencji.

 Wyniki najlepszą reklamą dla alternatywnych funduszy

Powszechnie wiadomo, że jednym z podstawowych czynników de­cy­du­jących o wyborze przez klienta danego funduszu inwestycyjnego jest wysokość wypracowanych przez niego zysków. Pomimo że w re­kla­mach TFI wykorzystują dane historyczne, mają one swoją moc. Obec­ne spadki na rynku akcji wytrącają zatem główny atut tra­dy­cyj­nym funduszom. Trudno, aby chwaliły się przed klientami ponie­sio­ny­mi stratami. Na tym fundusze alternatywne mogą tylko zyskać, po­kazując swoją skuteczność nawet podczas niesprzyjającej koniun­ktu­ry.

 Rośnie konkurencja na rynku TFI

Dodatkową przyczyną osłabienia dotychczasowych liderów rynku są no­wo tworzone Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. W 2007 ro­ku powstało ich kilka, a kolejne czekają na zgodę na rozpoczęcie dzia­łalności, wydawaną przez Komisję Nadzoru Finansowego. Za­gro­żenie dla TFI tkwi nie tylko w większej konkurencji (klienci będą mie­li większy wybór), ale i w tym, że nowe TFI tworzą zazwyczaj byli za­rządzający istniejących funduszy. Tak stało się np. w przypadku TFI Quercus, założonego przez byłego zarządzającego trzeciego gra­cza na rynku — TFI ING, Sebastiana Buczka.

Wraz z jego odejściem z ING na swoje przeszli też inni pracownicy ING.

Taka sytuacja dotyczy kilku TFI. Bez wątpienia odejście części kadry nie sprzyja walce o utrzymanie klienta, nie mówiąc już o pozys­ki­wa­niu nowych.

 Przyszłość alternatywnych funduszy wydaje się niezagrożona

Im dłużej na rynku akcji będzie utrzymywać się niepewność, tym wię­cej klientów zainteresuje się ich ofertą. Wraz z poprawą ko­niun­ktu­ry na rynku akcji będą one mogły w pełni pokazać swoje moż­li­woś­ci.

 2. Czy lokaty terminowe wrócą do łask oszczędzających?

Lokaty terminowe to jedne z najstarszych i zarazem najprostszych pro­duktów finansowych. Praktycznie każdy wie, na czym polega osz­czę­dzanie na lokacie. Jeszcze kilka lat temu lokaty terminowe wiodły zdecydowany prym, jeśli chodzi o wybór formy oszczędzania pie­nię­dzy. Nic nie trwa jednak wiecznie.

Lata 2006 i 2007 należały zdecydowanie do funduszy in­wes­ty­cyj­nych. Dobra koniunktura giełdowa i znaczne wydatki na reklamę przy­niosły zamierzony skutek. Aktywa TFI rosły w szybkim tempie, osią­gając w listopadzie br. 135 mld zł. Co warte podkreślenia, to dwa ra­zy więcej niż jeszcze w 2005 r. Przy zyskach rzędu 30–40% rocz­nie, jakie osiągali inwestujący w funduszach, lokaty terminowe po­zo­sta­wały nieco na uboczu. Wydaje się jednak, że najgorsze mają już za so­bą.

Ostatnie podwyżki stóp procentowych dokonane przez Radę Polityki Pie­niężnej podniosły główną stopę z 4% do 5,75%. Wiele wskazuje jed­nak na to, że to dopiero część podwyżek, a niektórzy ekonomiści na koniec 2008 r. przewidują poziom stóp na 6,5%. Ostatnie duże spad­ki kursów akcji na giełdzie wpłynęły na rynek funduszy in­wes­ty­cyj­nych i sprawiły, że część inwestorów wycofała swoje oszczędności z TFI, bojąc się dalszych strat. Wszystko to sprawia, że lokaty ter­mi­no­we mogą przeżyć renesans. Warto wiedzieć zatem, na co zwrócić uwa­gę, nim zdecydujemy się na założenie lokaty. Lokata, choć jest pro­duktem prostym z założenia, posiada kilka cech, których zna­jo­mość może wpłynąć na nasz wybór tej, a nie innej lokaty.

 Zwiększa się konkurencja na rynku lokat

Mniejsi gracze na rynku, jak Polbank oraz Toyota Bank, oferują atrak­cyjnie oprocentowane lokaty. Wydaje się wręcz, że znacznie wyż­sze niż średnia rynkowa oprocentowania lokat i kont oszczęd­noś­cio­wych Polbanku stało się jego kluczem do budowania świadomości mar­ki.

Kampanie reklamowe mówiące o najwyżej oprocentowanym koncie czy lokacie na rynku zwracały mimowolnie uwagę klientów na ten nie­znany do niedawna bank. Na nowy rok walkę o pieniądze klien­tów zapowiada niedawny lider sektora bankowego, czyli PKO BP. Z wy­powiedzi przedstawicieli banku można wnioskować zmianę stra­tegii i wyjście do klienta. Do niedawna bank niespecjalnie roz­piesz­czał klientów, oferując oprocentowanie lokat sporo niższe niż kon­kurencja.

 Lokaty walutowe

Systematycznie umacniający się złoty sprawia, że lokaty walutowe sta­ją się nieopłacalne.

Dzieje się tak za sprawą różnic kursowych. Przykładowo: dolar na ko­niec 2006 roku wyceniany był na 2,91 zł, a w połowie kwietnia 2008 r. jego kurs wynosił poniżej 2,2 zł, co oznacza spadek rzędu 25%. Przyjmując oprocentowanie rocznej lokaty w dolarach na po­zio­mie 4–5%, łatwo wyliczyć, że oszczędzający stracił na takiej lo­ka­cie ok. 20%. Zamiast zysków są więc straty, a nie o to przecież cho­dzi. Tym bardziej dziwić może fakt, że Polacy nadal chętnie trzymają osz­czędności w dolarach. Świadczą o tym dane banków. W połowie 2007 r. Polacy mieli ulokowane w dolarach ponad 5 mld USD. Suma o tyle znaczna, że w tylko w ostatnich 3 latach kurs dolara stracił wo­bec złotówki ok. 40%. Dziś trudno uwierzyć, że tuż przed wejściem Polski do UE kurs USD wynosił 3,9 zł. Trzymanie tak znacznych kwot w dolarach wynika chyba bardziej z pewnego sentymentu do daw­nych lat, kiedy dolar uchodził za tzw. twardą walutę, która da­wa­ła pewność zachowania wartości. Te czasy jednak minęły i dolar stra­cił dużo ze swojej siły. Warto o tym pamiętać i zamiast senty­men­tem, kierować się rachunkiem ekonomicznym.

Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku lokat w euro. Choć zło­tów­ka nie umocniła się w stosunku do europejskiej waluty tak jak w sto­sunku do­lara, to jednak wartość EUR spadła w przeciągu mi­nio­nego roku o ok. 10% wobec PLN. Wystarczyło to jednak, aby spra­wić, że na lokacie w EUR nie dało się zarobić.

Czy zatem lokaty walutowe nie mają żadnego sensu? W większości przy­padków faktycznie nie.

Istnieją jednak sytuacje, w których można trzymać środki w wa­lu­tach obcych.

Do takich sytuacji można zaliczyć posiadanie kredytu walutowego. Jeś­li równocześnie posiadamy kilka tysięcy złotych w walutach, za­bez­pieczamy się częściowo przed ryzykiem kursowym. Jeśli rośnie kurs dolara lub euro, rośnie równocześnie wartość naszych osz­częd­noś­ci.

Innym rozwiązaniem dla naszych oszczędności w walutach może być in­westowanie w fundusze inwestycyjne denominowe w walutach. Mo­żemy wówczas dokonać wpłaty na fundusz bezpośrednio w do­la­rach lub euro. Unikniemy w ten sposób koniecznej zamiany walut na zło­te, co w przypadku niskiego kursu walut nie jest opłacalne. Oczy­wiś­cie trudno przewidzieć, jak zakończy się inwestycja w fundusze i czy złotówka nie umocni się jeszcze bardziej wobec obcych walut.

Przed swojego rodzaju dylematem mogą stanąć rodziny emigrantów, któ­rzy co roku przesyłają z Wielkiej Brytanii czy Irlandii setki milio­nów euro i funtów. Transfer środków do Polski jest coraz tańszy i to ro­dziny pozostają z owymi euro czy funtami na koncie. „Co wówczas robić?” — może zadać sobie pytanie część z nich. Trzymać waluty czy wy­mieniać na złotówki, obawiając się kolejnych spadków wartości wa­lutowych oszczędności?

Sygnały, jakie płyną z różnych stron, przemawiają raczej za tym, aby wy­mieniać waluty na złotówki. Chodzi głównie o następujące czyn­ni­ki:


  • Perspektywy podwyżek stóp procentowych, jakie będą miały miejs­ce w 2008 roku. Dzięki temu Polska przyciągnie zagraniczny ka­pitał, gdyż zwiększy się różnica w stopach procentowych mię­dzy Polską a strefą euro.

  • Do Polski płyną środki w ramach funduszy strukturalnych, które, prze­liczane na złotówki, powodują jej umocnienie.

  • Polska gospodarka pomimo spodziewanego spowolnienia będzie roz­wijać się w tempie ok. 5% PKB, czyli ponad dwa razy szybciej niż gospodarka strefy euro. Tym samym utrzymane zostanie za­in­te­resowanie inwestorów Polską jako krajem, w którym warto in­wes­tować. To, jak wiadomo, oznacza napływ zagranicznego kapi­ta­łu, który na miejscu zamieniany jest na złotówki.


 Na co zwrócić uwagę, jeśli już zdecydujemy się na założenie lokaty terminowej?

 1. Okres trwania

Najpopularniejsze są lokaty: miesięczne, kwartalne, półroczne i rocz­ne. Występują jednak okresy bardzo krótkie, np. 1-tygodniowe lub na­wet 1-dniowe, tzw. O/N (over night) lub bardzo długie, 5–10-let­nie.

 2. Stopa procentowa

  • Stała — stosowana przy krótkich terminach, daje pewność, że nie uleg­nie zmianie w czasie trwania lokaty.

  • Zmienna — zależna od zmian stóp procentowych NBP, może ulec zmia­nie w trakcie trwania lokaty. W obecnej chwili bardziej zale­ca­na ze względu na spodziewane podwyżki stóp procentowych.

  • Progresywna — oprocentowanie rośnie wraz z kwotą i/lub dłu­goś­cią czasu trwania lokaty.


Im dłuższy jest okres, na który zdeponujemy środki, tym wyższe otrzy­mamy opro­centowanie. Podobnie jest z kwotą lokaty: im wyż­sza, tym lepsze oprocentowanie możemy otrzymać. W opro­cen­to­wa­niu progresywnym kryje się niekiedy pułapka, w którą wpada część klien­tów. Banki często wykorzystują w swoich reklamach informacje ty­pu „oprocentowanie aż 10%”. Tyle tylko, że naprawdę 10% dotyczy znacz­nych kwot i naliczane jest wyłącznie w ostatnim okresie trwa­nia lokaty. Jeśli uśrednimy oprocentowanie z wszystkich miesięcy, fak­tyczna stopa procentowa bywa równa średniej rynkowej. Zawsze na­leży sprawdzić, czy oprocentowanie jest takie samo dla całego ok­re­su trwania lokaty i jakich dotyczy kwot. W przeciwnym razie może się okazać, że 6,5% rocznie, które zwabiło nas do banku, dotyczy lo­kat na minimum 100 tys. zł. Przy naszych skromnych 5–10 tys. zł otrzy­mamy jedynie 4,75%. Pytajmy i sprawdzajmy, a unikniemy nie­mi­łych niespodzianek i oszczędzimy czas na podróż po bankach.

 3. Częstotliwość naliczania (kapitalizacja) odsetek

Codziennie (over night), tygodniowo, miesięcznie, kwartalnie.

Generalnie im częstsza kapitalizacja, tym lepiej np. na koniec mie­sią­ca, a nie kwartału. Pojawia się wówczas tzw. procent składany. Na­liczone odsetki dodawane są do lokaty i procentują dalej.

 4. Opłaty dodatkowe

Opłata za transfer środków z lokaty na inne konto niż w banku, w któ­rym posiadamy lokatę. Choć pozornie taki przelew może oka­zać się nieistotny, wiele zależy od kwoty lokaty. Jeśli zdeponujemy 1000 zł na rok na 5%, to otrzymamy 50 zł odsetek. Jeśli z tej kwoty przyj­dzie nam zapłacić dodatkowe 5 zł za przelew, odsetki maleją do 45 zł, czyli realnie zarabiamy 4,5%, a nie 5% (5 zł to 0,5% od 1000 zł). Niby nic, ale zawsze.

Jeśli w banku, w którym posiadamy konto, oferują nam 5% i to bez zbędnych kosztów, to nie ma większego sensu iść do kon­ku­ren­cji. Korzyści z wyższego oprocentowania będą widoczne przy więk­szych kwotach lokat.

 Plusy lokat


  • Niewielki kapitał potrzebny do otwarcia lokaty, np. 1000 zł;

  • pewny, ściśle określony zysk;

  • brak potrzeby śledzenia sytuacji rynkowej i czynników mogących mieć znaczny wpływ na zmianę wartości lokaty.


 Minusy lokat


  • Zamrożenie kapitału na czas trwania lokaty;

  • utrata znacznej części odsetek w przypadku zerwania jej przed ter­minem;

  • stosunkowo niski zysk w porównaniu z innymi bardziej zaawan­so­wanymi formami inwestowania.


Odpowiedzią na ograniczenia, jakie posiadają lokaty terminowe, sta­ły się w ostatnich latach konta oszczędnościowe. Łączą one wysokie opro­centowanie ze swobodą dysponowania środkami.

Z całą pewnością warto brać je pod uwagę jako alternatywę dla kla­sycz­nych lokat.

Jak skorzystać z wiedzy zawartej w pełnej wersji ebooka?



Więcej praktycznych porad dotyczących skutecznego inwestowania znajdziesz w pełnej wersji ebooka. Zapoznaj się z opisem na stronie:

http://skuteczne-inwestowanie.zlotemysli.pl/





Dowiedz się, jak mądrze i skutecznie inwestować!



Polecamy także poradniki:




FOREX. Podstawy giełdy walutowej – Piotr Surdel


Poznaj tajniki rynków finansowych, które znają tylko nieliczni!


Czy gdybym powiedział Ci, że istnieje od całkiem niedawna rynek, w którym każdy może zaistnieć bez względu jakim kapitałem początkowym dysponuje, uwierzyłbyś? A gdybym dodał jeszcze, że aby na nim zarabiać nie jest konieczne śledzenie wiadomości ani czasochłonne analizowanie finansowych raportów? Że możesz zacząć nie posiadając żadnej szczególnej wiedzy, że możesz ćwiczyć na "sucho" i co najważniejsze zarabiać zarówno na spadkach jak i wzrostach kursu?

Więcej o tym poradniku przeczytasz na stronie:
http://forex.zlotemysli.pl


"Książka jest napisana bardzo prostym językiem dobrze zrozumiałym dla laika. Dzieki tej książce zacząłem grę na giełdzie i nie żałuję tego."

Mirosław Pytkowski 26 lat, elektryk




Giełda Papierów Wartościowych w praktyce – Marcin Krzywda


Podstawy inwestowania na GPW wyjaśnione "po ludzku"


Dzięki ebookowi „GPW - Giełda Papierów Wartościowych w praktyce”, możesz odkryć, jak funkcjonuje giełda i jak zacząć na niej zarabiać. Co więcej, jeśli otworzysz internetowy rachunek w domu maklerskim - będziesz mógł kontrolować sytuację, obserwować wykresy, kupować i sprzedawać papiery wartościowe nie wychodząc nawet w tym celu z domu.


Więcej o tym poradniku przeczytasz na stronie:
http:/gpw.zlotemysli.pl


"Dlaczego nie zacząłeś z sukcesem inwestować na giełdzie?" Większość ludzi odpowie: bo nie wiedziałem, jak to się robi, bo bałem się strat... Możesz dalej myśleć tym torem, możesz też zmienić myślenie i poznać, jak pasjonujące jest inwestowanie. Nawet, jeśli nie masz żadnych pieniędzy - dzięki grze giełdowej "na sucho".




Zobacz pełen katalog naszych praktycznych poradników

na stronie www.zlotemysli.pl