Inteligentne oszczędzanie


Niniejszy darmowy ebook zawiera fragment pełnej wersji
pod tytułem:

„Inteligentne oszczędzanie”
Aby przeczytać informacje o pełnej wersji, kliknij tutaj




Darmowa publikacja dostarczona przez


darmoweebooki24.pl



Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnie rozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przez Wydawcę. Zabronione są jakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgody wydawcy. Zabrania się jej odsprzedaży, zgodnie z regulaminem Wydawnictwa Złote Myśli.


© Copyright for Polish edition by ZloteMysli.pl

Data: 05.03.2008


Tytuł: Inteligentne oszczędzanie (fragment utworu)

Autor: Marcin Jaskulski

Wydanie I



Projekt okładki: Marzena Osuchowicz

Korekta: Anna Popis-Witkowska

Skład: Anna Popis-Witkowska


Internetowe Wydawnictwo Złote Myśli sp. z o.o.

ul. Daszyńskiego 5

44-100 Gliwice

WWW: www. ZloteMysli.pl

EMAIL: kontakt@zlotemysli.pl


Wszelkie prawa zastrzeżone.

All rights reserved.



Wstęp

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, dlaczego tak wielu ludziom ciągle brakuje pieniędzy — i to niezależnie od tego, jak wiele zara­biają? Czy często zdarza Ci się zachodzić w głowę, na co, u diabła, po­szła w tym miesiącu cała Twoja pensja i dlaczego mimo wcześniej­szego zarzekania się znów jesteś zmuszony korzystać z wysoko oprocentowanego kredytu na karcie? Czy bywają sytuacje, w których nie potrafisz odmówić sobie zupełnie zbędnego wydatku, choć do­brze wiesz, że będzie on kolejnym krokiem do Twojej osobistej finan­sowej katastrofy? Czy stosujesz wówczas system zaprzeczeń w stylu „raz się żyje” albo „jakoś to będzie”? A może kupujesz coś, na co absolutnie Cię nie stać, kwitując to krótkim: „Nie będę się ciągle ograniczał”? Jeśli tak, to powinieneś wiedzieć, że właśnie w momen­cie, gdy to mówisz, decydujesz się na ograniczanie siebie. I choć ograniczanie to nie jest jeszcze wówczas namacalne, kolejne raty do zapłacenia szybko uświadomią Ci, że horacjańskie „carpe diem” nie powinno być stosowane w dziedzinie ekonomii, również ekonomii domowego budżetu.

Napisałem ten poradnik po to, by zaoszczędzić Ci czasu. Przez ponad dzie­sięć lat borykałem się z problemami finansowymi i patrząc wstecz, wiem już, że stan mojego konta tylko pośrednio uzależniony był od tego, jak wiele zarabiałem. Wydawanie pieniędzy jest przecież proste. Wszechobecne reklamy kuszą nas, byśmy kupowali więcej i wię­cej. Moda i prestiż każą nam nabywać rzeczy, których tak na­prawdę zupełnie nie potrzebujemy. Kłamliwe slogany sprawiają, że zaczynamy wierzyć, iż dany towar naprawdę uczyni nas szczęśliwymi (halo, ziemia do naiwniaka…), dana usługa jest nam niezbędna do dalszego funkcjonowania (teraz, nagle — bo dopóki nie mieliśmy pojęcia o jej istnieniu, wszystko było w porządku), a jeśli chcemy na­prawdę odpocząć, może się to udać tylko i wyłącznie dzięki egzotycz­nej wycieczce na drugi koniec świata (z której, notabene, wracamy jeszcze bardziej zmęczeni). Zdrowy rozsądek podpowiada nam oczy­wiście, by absolutnie w to wszystko nie wierzyć, ale nasza podświadomość atakowana jest przez tego typu przekazy niemal każdego dnia i naprawdę trudno się temu przeciwstawić. Jak już wspomniałem, mnie zajęło to ponad dziesięć lat.

Nie pomyśl tylko, że o wszystko obwiniam „te wstrętne reklamy”. Byłoby to z mojej strony poważnym nadużyciem. Reklama jest po­trzebna, byśmy mogli wiedzieć, że taki a taki produkt w ogóle ist­nie­je. Ty musisz jedynie dobrze przemyśleć, których zachwalanych towarów naprawdę potrzebujesz, a które zwyczajnie dajesz sobie wciskać, zamieniając się z klienta w ofiarę (czego przecież — na zdro­wy rozum — każdy rozsądnie myślący człowiek pragnie unik­nąć).

Poza niewłaściwymi wzorcami myślowymi, związanymi z reklamą i sty­lem życia, do uszczuplenia naszych portfeli przyczyniają się złe nawyki. W równym stopniu co pieniędzmi, szastamy energią elekt­ryczną. Zużywamy o wiele więcej wody, niż jest to konieczne. Wyko­rzys­tujemy raz lub najwyżej kilka razy produkty, których moglibyś­my używać o wiele, wiele dłużej. Nie mamy pojęcia, jak dużo czasu i pie­niędzy możemy zaoszczędzić dzięki wykonaniu jed­nego krót­kiego telefonu czy wprowadzeniu w życie kilku drobnych, na oko nic nie znaczących zmian. Zamiast tego wciąż wędrujemy po obwodzie błędnego koła i dziwimy się, że nie tylko nie powiększa się stan na­szego konta, ale wręcz rośnie na nim debet.

Celem tego poradnika nie jest przepranie Ci mózgu. Tym zajęli się jakiś czas temu specjaliści od marketingu, a skoro sięgnąłeś po lek­turę, to rozumiem, że im się udało. Ja namawiam Cię (i będę to robił przez kolejne strony tej książki), żebyś zaczął uświadamiać sobie:


  • Które z podejmowanych przez Ciebie w kwestii finansów decy­zji faktycznie są Twoim świadomym wyborem, a które nieświa­domym podążaniem za modą, prestiżem i złudnymi obietni­cami.

  • Które przyzwyczajenia ułatwiają Ci życie, które natomiast czy­nią je coraz bardziej skomplikowanym, a nierzadko również kosz­townym.

  • Które Twoje działania pośrednio i bezpośrednio, w krótszym bądź dłuższym czasie, przyczyniają się do uszczuplania Twojego portfela, z czego na co dzień wcale nie zdajesz sobie sprawy.


Poradnik, który czytasz, to nic innego, jak dobra inwestycja. Koszt jego nabycia zwróci Ci się z nawiązką pod warunkiem wprowadzenia w życie przynajmniej kilku zmian, które tu opisuję. Kolejne sprawią natomiast, że zaczniesz zarabiać dodatkowe pieniądze przy minimal­nym nakładzie pracy. Oszczędzanie jest tak naprawdę również formą zarobkowania, a ten poradnik, poprzez ukazanie dużej liczby trików z nim związanych, pozwoli Ci zarabiać coraz więcej. Co najważniej­sze, jak przystało na rasowego sknerę, na kolejnych stronach tej ksi­ą­ż­ki zaprezentuję prawie wyłączenie te sposoby oszczędzania, które nie będą wymagały od Ciebie ponoszenia dodatkowych kosztów. Jak długo można słuchać „prawd objawionych” o energooszczędnych ża­rówkach czy zakładaniu w aucie instalacji gazowej? Zostawmy in­westycje, które „kiedyś zwrócą się z nawiązką”, a skoncentrujmy na takich działaniach, dzięki którym już dziś poczujemy, że odzyskali­śmy władzę nad swoimi pieniędzmi.

Bycie sknerą może być fascynujące!

Czy kupowanie sprawia Ci przyjemność? Czy lubisz chodzić na zaku­py albo przeglądać produkty i usługi w Internecie i tą drogą je na­bywać? Czy cieszysz się jak dziecko, kiedy uruchamiasz nowiutki sprzęt grający albo zapalasz silnik samochodu, którym za chwilę wyjedziesz z salonu? Czy radość kupowania zaburza Twoje myślenie do tego stopnia, że wchodzisz w posiadanie rzeczy, na które Cię nie stać albo które są tak naprawdę zbędne i spokojnie mógłbyś obyć się bez nich?

Jeśli tak, to z pewnością tytuł tego rozdziału musiał Cię nieźle rozba­wić. Jak bowiem samoograniczenie może być fascynu­jące? Ale zaraz… Czy przypadkiem Twój dług na karcie kredytowej, niespłaco­ne pożyczki i wieczne kupowanie na raty nie działają na Ciebie bar­dziej ograniczająco? Czy otwierając kolejne koperty z ponaglającymi do zapłaty pismami, nie czujesz się jak niewolnik albo przynajmniej ktoś, kto ciągle jest komuś coś winny? Czy nie jesteś zmęczony tym, że za telewizor plazmowy, z którego przestałeś się cieszyć po kilku tygodniach, płacić musisz przez kilka lat? Czy na­prawdę uważasz, że w mniejszym samochodzie albo mieszkaniu czu­łbyś się mniej szczęśliwy?

Bycie sknerą może być fascynujące. Nie musi, ale może. Z całą pew­nością natomiast fascynujące nie jest bycie po uszy zadłużonym. Je­śli już toniesz w długach, czas zmienić swoje wzorce myślowe, by jak najszybciej wydostać się na brzeg, i to bez bolesnego chwytania się brzyt­wy.

Specjaliści od marketingu dbają o to, byś — ogólnie rzecz ujmując — nie czuł się komfortowo. Pomyśl: gdybyś tak właśnie się czuł, nie musiałbyś kupować ich towarów, a to z pewnością nie byłoby im na rękę. Dlatego właśnie tak wiele przekazów reklamowych zawiera tek­sty typu: „Aby poczuć się naprawdę dobrze, używam produktu X”, „Tylko z produktem X czuję się bezpiecznie”, „Żaden inny produkt poza produktem X…” itp. Ich zadaniem jest przekonanie Cię, że nie masz wręcz prawa czuć się dobrze, jeśli nie posiadasz tego, co oferuje dany sprzedawca.

Wiele przekazów reklamowych idzie o krok dalej, udowadniając, że nie używając danego produktu, nie możesz uważać się za: prawdziwą kobietę, prawdziwego mężczyznę, człowieka sukce­su, kochającą mamę, dobrą córkę, super babcię, ekstra żonę itd. Oczywiście na­tychmiast po dokonaniu zakupu niejako automatycz­nie staniesz się jedną z tych osób (a bywa, że i kilkoma naraz...).

Bycie sknerą może być fascynujące z bardzo prostego powodu: zaczy­nając żyć oszczędnie i świadomie rozporządzając swoimi pieniędzmi, w jednej chwili przestajesz być ofiarą. Z wiecznie rolowanego za­mieniasz się w rolującego. Kupujesz to, czego naprawdę po­trzebujesz, a nie to, o czym inni twierdzą, że jest Ci potrzebne. Uczysz się panować nad impulsami, które dawniej kończyły się nie­potrzebnym wydawaniem mniejszych bądź większych kwot.

Poprzez uzyskanie kontroli nad ponoszonymi wydatkami doświad­czasz wol­ności przez duże „W”, nie zaś jej namiastki w postaci kolej­nego produktu, dzięki któremu — jak obiecywali reklamodawcy — „wresz­cie poczujesz się wolny” (a były to jedynie przysłowiowe obiecanki-cacanki).

Radość z nieposiadania

Z pewnością słyszałeś powiedzenie, że apetyt rośnie w miarę je­dzenia. Jak większość ludowych mądrości, ta również zawiera w so­bie sporo prawdy, a może i całą prawdę. Gdyby tak nie było, czło­wiek bogaciłby się tylko do pewnego stopnia. Oczywiście taka sytuacja ma miejsce nader często, wynika jednakże nie z woli danej jednostki, ale z nieumiejętności czy niemożności zarabiania więk­szych sum. Gdy jednak istnieje możliwość dalszego bogacenia się, człowiek chętnie z niej korzysta. Dlaczego? Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, znaj­dzie się przynajmniej kilka powodów:


  • Chce zapewnić godne życia rodzinie.

  • Chce zadbać o przyszłość dzieci.

  • Chce realizować swoje pasje.

  • Chce spełniać marzenia (swoje i swoich bliskich).


To wszystko prawda, jednak obok tego, czego bogacący się człowiek chce, pojawia się kwestia tego, co musi. A musi przede wszystkim utrzymać to, co już posiada. Im więcej zaś posiada, tym więcej musi wydać na utrzymanie tego. Oto kilka przykładów:


  • Większe mieszkanie oznacza większy czynsz.

  • Do dużego domu trzeba zatrudnić osobę sprzątającą.

  • Ubezpieczenie lepszego samochodu kosztuje więcej.

  • Coraz bardziej egzotyczne podróże wymagają coraz większych nakładów finansowych.


Presja związana z ciągłym zarabianiem coraz większych sum, jak rów­nież konieczność utrzymania przynajmniej status quo w kwestii posiadanego majątku, powoduje, że zamiast wieść radosne życie, którego przecież w głębi duszy każdy pragnie, pozwalamy przejąć kontrolę nad nami rzeczom materialnym. Zamiast korzystać z pie­nię­dzy, stajemy się ich niewolnikami. Dla utrzymania bądź dal­szego podnoszenia poziomu życia, do jakiego się przyzwyczailiśmy, jesteś­my w stanie m.in.:


  • Pracować dwa, a nierzadko i trzy razy dłużej.

  • Stawiać pracę na pierwszym miejscu.

  • Poświęcić dla pracy życie rodzinne.

  • Zrezygnować z rozrywek i spotkań z przyjaciółmi na konto pra­cy.


Być może w tym momencie chcesz mi przerwać i spytać, co to wszyst­ko ma wspólnego z oszczędzaniem. Otóż ma i to bardzo wiele.

Nie istnieje chyba taka suma pieniędzy, której człowiek nie potrafiłby wydać, na dodatek w bardzo krótkim czasie. Na notoryczny brak gotówki częściej narzekają osoby zarabiające średnio i dużo, nie zaś ci, których pobory są niewielkie. Ludzie biedni stają się oszczędni niejako pod przymusem i doskonale zdają sobie sprawę z wartości pieniądza. Potrafią zagospodarować każdą złotówkę, zaplanować każ­dy, nawet najmniejszy wydatek. Dobrze wiedzą, że nie może za­braknąć im pieniędzy „do pierwszego”, bo pożyczając pieniądze, nie będą mieli potem z czego oddać. Rzadko martwią się tym osoby zara­biające średnio bądź dużo. Każdy bank bez problemu udzieli im kredytu, słynne ostatnio „minimum formalności” utwierdzi ich w przeko­naniu, że są wiarygodni, a slogany reklamowe skutecznie wmówią im, że w pełni na te pieniądze zasługują. O tym, jak szybko bank zmienia zdanie co do wiarygodności klienta, i o tym, na co ten wówczas tak naprawdę — zdaniem banku — zasługuje, piszę więcej w jed­nym z dalszych rozdziałów.

Podobno powiedzenie, że „pieniądze szczęścia nie dają”, zostało wy­myślone przez bogatych, żeby biedni się nie buntowali. Warto jednak zastanowić się, co tak naprawdę sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, oraz jaka suma pieniędzy jest optymalna do tego, byśmy takimi się stali. Nie możemy całkowicie zaprzeczyć istnieniu wzajemnej zależności pomiędzy posiadaniem pieniędzy a odczuwaniem szczęścia. Istnieją co prawda ludzie żyjący na granicy ubóstwa, którzy twierdzą, że są naprawdę szczęśliwi, jednak przypadki takie należy zaliczyć do wyjątków. Dla większości osób do osiągnięcia szczęścia, które bez­pośrednio łączy się z posiadaniem pewnych środków finansowych, niezbędne są:


  • Dach nad głową (najlepiej oczywiście własne mieszkanie).

  • Stałe zatrudnienie i regularne otrzymywanie pensji.

  • Środki pieniężne na żywność i utrzymanie.

  • Środki pieniężne na odzienie, drobne przyjemności i hobby.

Jeśli posiadając wymienione powyżej minimum, nie potrafimy od­czuwać szczęścia, żadna kolejna rzecz materialna już nam go nie za­pewni. Staniemy się jedynie kolejnymi zawodnikami, biorącymi udział w tak modnej dziś „pogoni za szczęściem”, tracącymi z oczu wszystko to, co znajduje się wokół nas i tuż obok nas.

Istoty ludzkie mają tendencję nie tylko do pogoni za szczęściem, ale i do jego odkładania. Wiele osób wzdycha i mówi: „Będę szczęśliwy, kiedy zrobię maturę”. Potem: „Będę szczęśliwy, gdy skończę studia”. Następnie: „Będę szczęśliwy, gdy się ożenię”. Potem przychodzi szara codzienność i rozpoczyna się szukanie szczęścia w rzeczach material­nych: „Będę szczęśliwy, kiedy kupię samochód”. „Będę szczęśliwy, gdy wybuduję dom”. „Będę szczęśliwy, mając własną firmę” itd., itp. A jednak szczęście nie nadchodzi.

Ilekroć słyszę takie „zapowiedzi na przyszłość”, przypomina mi się przeczytany kiedyś tekst, w którym człowieka poszukującego szczęścia porównano do małego kotka, który kręcąc się w kółko, usil­nie próbował złapać swój ogon, ale ten ciągle uciekał zwierzakowi sprzed nosa. Stary kocur, widząc daremne próby malca, powiedział mu: „Kiedy chcesz złapać swój ogon, będzie on od ciebie uciekał. Ale spokojnie połóż się, a ogon sam przyjdzie prosto pod twój nos”.

Tytułowa dla tego rozdziału radość z nieposiadania to właśnie za­przestanie tej szalonej pogoni. Można oczywiście wyjść z finan­sowego dołka, zaharowując się na śmierć, ale czy nie lepszym spo­sobem jest nauczenie się, iż posiadanie — wbrew temu, co przez lata nam wmawiano — nie jest warunkiem szczęścia, a rzeczy materialne tylko do pewnego stopnia odczuwanie szczęścia warunkują?

Piszę o szczęściu, bo uważam, iż należy się ono każdemu, niezależnie od tego, czy jest obrzydliwie bogatym posiadaczem kilku jachtów i willi nad Morzem Śródziemnym, czy zadłużonym po uszy właści­cielem rozpadającego się domu pod Lublinem. Oszczędzanie wy­maga ogromnego samozaparcia i sporych wyrzeczeń, ale nie musi — ba, nie powinno i nie może! — oznaczać, że z powodu ograniczenia wydatków masz być nieszczęśliwy. To byłoby absurdalne.

Po pierwsze posprzątaj

Słyszałem kiedyś powiedzenie, że porządek jest pierwszym prawem Niebios. Na pierwszy rzut oka zarówno sprzątanie, jak i utrzymywa­nie porządku mają się nijak do kwestii oszczędzania. Jednak tylko na pierwszy rzut oka i już wyjaśniam dlaczego.

Sprzątanie, przy czym mam tu na myśli przede wszystkim generalne porządki, ma w sobie coś symbolicznego. Poprzez pozbywanie się niepotrzebnych czy zepsutych rzeczy robimy bowiem miejsce na coś nowego w naszym życiu. Uruchamiamy dobrą energię, która swo­bodnie przepływa przez odzyskaną przestrzeń. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się robić dokładne, nierzadko trwające kilka dni sprząta­nie bądź remont, z pewnością wiesz, o czym mówię. Zostawmy jed­nak to, co subtelne i trudne do uchwycenia, a skoncentrujmy się na tym, co rzeczywiste i namacalne.

Podczas robienia generalnych porządków znajdujemy zwykle:


  • Rzeczy niepotrzebne lub zepsute, które natychmiast możemy wyrzucić (np. stare, od lat nienoszone ubrania, stosy dawno przeczytanych gazet i czasopism, niedziałający komputer ZX Spectrum).

  • Rzeczy niepotrzebne, które mają jednak swoją wartość i nadają się do odsprzedaży (np. zbierające kurz książki, których nigdy więcej nie przeczytamy, nieużywany telewizor, stary, ale wciąż działający monitor).

  • Rzeczy zepsute, które możemy tanio naprawić, a potem od­sprzedać (np. duża wieża stereo, w której nie działa czytnik płyt).

  • Rzeczy zepsute, które mają wysoką wartość i nadają się do od­sprzedaży nawet bez naprawiania (np. pianino, na którym i tak nikt nie gra).

  • Rzeczy potrzebne, o których zapomnieliśmy, a które teraz „cudem” się odnalazły (żarówki, baterie, ubrania, obuwie, bre­loki, parasolki i wiele, wiele innych „skarbów”).


Jeśli masz wątpliwości, które niepotrzebne lub zepsute rzeczy możesz spokojnie wyrzucić do kosza, odpowiedź jest prosta: wszystkie, które nie mają większej wartości, a których nie używałeś dłużej niż rok. Dotyczy to zwłaszcza ubrań. Jeśli przez dwanaście miesięcy nie miałeś na sobie tego swetra czy tamtej koszuli, oznacza to po prostu, że nie należą one do Twoich ulubionych części gar­deroby. Wyrzuć je natychmiast. Zapewniam Cię, że zapomnisz o nich jeszcze tego samego dnia i nigdy nie będziesz żałował swojej decyzji.

Przestań też wmawiać sobie, że jeszcze kiedyś sięgniesz do gromadzonych od kilku lat kolorowych czasopism. Jeśli dotąd tego nie zrobiłeś, w przyszłości też to nie nastąpi. No, chyba że się do tego zmusisz, a przecież nie o to chodzi. W ogóle pozbądź się złudnego przekonania o tym, że coś „może się jeszcze przydać”. Jeśli nie przy­dało się przez rok czy kilka lat, to istnieje naprawdę niewielka szan­sa, że kiedyś to nastąpi. Nie warto zagracać sobie mieszkania czymś, bez czego tak naprawdę spokojnie się dotąd obchodziłeś.

Inaczej ma się sprawa z rzeczami, których nie używasz, ale które przedstawiają jakąś wartość dla innych. Odsprzedaż to doskonały sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy. Parafrazując znane powiedzenie o tym, że pieniądze leżą na ulicy, można powiedzieć, iż pieniądze leżą w Twoim domu. Rozejrzyj się wokoło. Do jak wielu przeczytanych książek kiedykolwiek wrócisz? Ile obejrzanych już fil­mów zechcesz zobaczyć ponownie? Czy aby na pewno słuchasz muzyki ze wszystkich płyt, jakie posiadasz? Po co Ci drugi telewizor? Po co Ci trzeci komputer? Podobnie jak w przypadku rzeczy niepo­trzebnych, które możesz wyrzucić, i tu warto zastosować zasadę do­tyczącą jednego roku. Cała reszta — do odsprzedaży! A możliwości masz wiele. Nabywców znaleźć możesz wśród bliższych i dalszych znajomych, sąsiadów i współpracowników. Możesz skorzystać z bogatej oferty internetowych portali aukcyjnych, dać ogłoszenie w prasie lub nawet wybrać się na podmiejski bazar. Wszystko, co za­robisz, będzie czystym zyskiem, który z pewnością przyniesie Ci wiele satysfakcji. Nie przejmuj się tym, że za używaną książkę nie weźmiesz więcej niż pięć czy dziesięć złotych. Pamiętaj, że zwykle masz takich książek kilkadziesiąt, a to oznacza już całkiem pokaźną kwotę.

Wiele osób ma tendencję do wieloletniego przetrzymywania w do­mach rzeczy zepsutych. Jeśli posiadają one jakąś wartość, należy roz­ważyć dwie opcje. Można bowiem sprzedać daną rzecz w stanie nie­działającym, a przez to za mniejsze pieniądze. Oczywiście w tym wy­padku nie ponosimy nakładów finansowych. Bywa jednak i tak, że naprawa jest niedroga, a wartość rzeczy „na chodzie” o wiele więk­sza. Wówczas, co oczywiste, warto zainwestować w naprawę.

Dokładne sprzątanie przypomina poszukiwanie skarbów z niemal stuprocentową gwarancją ich znalezienia. Ludzie mają tendencje do upychania rzeczy w najgłębszych zakątkach szuflad i zapominania o nich na całe lata. Wyrzucając tony niepotrzebnych sprzętów, ubrań czy mebli, znajdujemy całkiem sporo rzeczy przydatnych, których albo jakiś czas temu długo szukaliśmy, albo które właśnie zamierzali­śmy kupić. W jednym i drugim przypadku ich znalezienie jest nie tyl­ko miłą niespodzianką, ale i kolejnym czystym zyskiem.

Jak skorzystać z wiedzy zawartej w pełnej wersji ebooka?



Więcej praktycznych porad dotyczących oszczędzania znajdziesz w pełnej wersji ebooka. Zapoznaj się z opisem na stronie:

http://inteligentne-oszczedzanie.zlotemysli.pl/





Wykorzystaj sprawdzone
sposoby oszczędzania
i rozporządzaj świadomie swoimi pieniędzmi!





Polecamy także poradniki:



Zostań SuperPartnerem – Krzysztof Abramek



Jak zwiększyłem swoje zyski z programów partnerskich o 387%?


Krzysztof Abramek wie, że na programach partnerskich można naprawdę dużo zarobić. A skąd wie? Z własnego doświadczenia! Teraz i Ty możesz się dowiedzieć, jak osiągnąć wymierne korzyści finansowe z udziału w progra-mach partnerskich.


Więcej o tym poradniku przeczytasz na stronie:
http://superpartner.zlotemysli.pl


"... Krzysztof Abramek jest najlepszym partnerem w moim programie partnerskim i jedyną znaną mi osobą, która ma na tyle doświadczenia, aby takiego ebooka napisać."

- Piotr Majewski, konsultant e-biznesu, redaktor CzasNaE-Biznes


Tania jazda samochodem – Lech Baczyński

98 cennych rad, jak oszczędzić

co najmniej 576 zł rocznie na paliwie


Wzrastające ceny paliw sprawiają, że musimy szukać oszczędności. Chcemy zaoszczędzić jak najwięcej, by mieć pieniądze na inne ważne dla nas wydatki. Na zapewnienie odpowiedniego poziomu życia sobie i swojej rodzinie. Na drobne przyjemności i na realizację wielkich marzeń...


Więcej o tym poradniku przeczytasz na stronie:
http://tania-jazda.zlotemysli.pl


"W moim osobistym przypadku ten ebook sprawił, że obecnie jeżdżę zdecydowanie wolniej i spokojniej, niż to miałem w zwyczaju. Przekonałem się, że taka jazda faktycznie daje mi sporo korzyści. I już tylko za to należy się temu ebookowi duży plus. "

- Paweł Sygnowski autor ebooków




Zobacz pełen katalog naszych praktycznych poradników

na stronie www.zlotemysli.pl